Jeden z najczęstszych błędów, który widzę u nowych pacjentów: ząb po leczeniu kanałowym odbudowany tylko tymczasowym wypełnieniem lub bez żadnej korony. To prosta droga do pęknięcia lub utraty zęba. Wyjaśniam, dlaczego korona po endodoncji to konieczność, nie kaprys.
Dlaczego ząb po leczeniu kanałowym jest słabszy?
Leczenie kanałowe (endodontyczne) polega na usunięciu miazgi zęba — żywej tkanki zawierającej nerwy i naczynia krwionośne. Po tym zabiegu ząb przestaje być „żywy" w sensie biologicznym: nie jest nawodniony od środka, staje się bardziej kruchy, podatny na pęknięcia. Dodatkowo podczas leczenia kanałowego usuwa się część tkanek twardych zęba — co osłabia jego strukturę.
Co grozi zębowi bez korony po leczeniu kanałowym?
Pęknięcie korony zęba — typowe powikłanie. Siły żucia, szczególnie przy trzonowcach, rozkładają się nierównomiernie na zębie bez korony. Pęknięcie pionowe może wymagać ekstrakcji całego zęba. Niekiedy pęknięcie przechodzi do korzenia — i wtedy nic nie można uratować.
Kiedy założyć koronę po leczeniu kanałowym?
Jak najszybciej — idealnie w ciągu 4-6 tygodni od zakończenia endodoncji. Długie oczekiwanie z tymczasowym wypełnieniem to ryzyko. Przy zębach trzonowych (które przenoszą największe siły) koronę stosuję zawsze. Przy przednich siekaczach — oceniam indywidualnie stopień uszkodzenia. Jeśli ząb jest mocno nadkruszony — korona jest niezbędna. Jeśli zachował dużo własnej struktury — może wystarczyć odbudowa kompozytowa, ale tylko w wybranych przypadkach.
Wkład koronowo-korzeniowy — kiedy potrzebny?
Jeśli ząb po leczeniu kanałowym ma zbyt mało twardej tkanki do oparcia korony, stosuję wkład koronowo-korzeniowy — metalowy lub cyrkonowy element wchodzący w kanał korzeniowy, na którym koronka się osadza. To sposób na uratowanie zęba, który bez wkładu musiałby być usunięty.
